czwartek, 22 października 2015

HOLY WINS zamiast HALLOWEEN 31.10.2015




  SOBOTA 31.10.15 godz. 18:00 

 

Prawda o Halloween

Początki Halloween sięgają starożytnego festiwalu celtyckiego, pod nazwą Samhain. Celtowie żyjący 2000 lat temu, [w miejscu dzisiejszej Irlandii, Wielkiej Brytanii i północnej Francji] świętowali swój nowy rok 1 listopada. Dzień ten oznaczał koniec lata i żniw, oraz początek ciemnej, chłodnej zimy, [pory roku często utożsamianej ze śmiercią]. Celtowie wierzyli, że w noc poprzedzającą nowy rok, granice pomiędzy światem żywych i umarłych zacierają się, a duchy zmarłych powracają na ziemię. Oprócz tego, że były one sprawcami kłopotów i niszczyły plony, Celtowie uważali, że obecność duchów zza światów ułatwiała Druidom, [celtyckim kapłanom] przepowiadanie przyszłości. Dla ludzi całkowicie uzależnionych od zmiennego naturalnego świata, przepowiednie te stanowiły ważne źródło pociechy i wskazówkę na okres długiej zimy.

W celu upamiętnienia tego wydarzenia 31-go października Druidzi palili ogromne święte ogniska, gdzie ludzie zgromadzali się, aby spalać plony, zwierzęta, a czasem nawet ludzi, [jako ofiary celtyckim bóstwom]. Podczas tych uroczystości Celtowie odziani byli w kostiumy, [zazwyczaj posiadające głowy i skóry zwierzęce] i usiłowali przepowiadać sobie przyszłość. Kiedy uroczystość dobiegała końca, w swoich domowych paleniskach rozpalali oni ogień przyniesiony ze świętego ogniska. Miał on ich ochraniać w czasie nadchodzącej zimy.

Do 43-go roku naszej ery Rzymianie zajęli większość terytorium Celtów. W przeciągu czterystu lat swojego panowania na celtyckiej ziemi, Rzymianie połączyli dwa święta z kultury rzymskiej, z tradycjonalną celtycką uroczystością Samharin. Pierwszym świętem były Feralia, [dzień pod koniec października] w którym Rzymianie upamiętniali zmarłych. Drugim świętem był dzień ku czci Pomony, rzymskiej bogini owoców i drzew. Symbolem Pomony było jabłko. Wyjaśnia to pochodzenie tradycyjnej zabawy polegającej na jedzeniu jabłka przymocowanego na nitce, lub pływającego w wodzie.

Do lat 800-tnych wpływ chrześcijaństwa rozprzestrzenił się na terytorium Celtów. W siódmym wieku Papież  Bonifacy IV ogłosił 1-go listopada Dniem Wszystkich Świętych, [dniem ku czci świętych i męczenników]. Dzisiaj powszechnie wierzy się, że papież usiłował zastąpić celtyckie święto, jakimś podobnym, ale związanym z życiem kościoła. Święto to było nazywane również All-hallows, lub All-hallowmas, [co oznacza Dzień Wszystkich Świętych] a noc poprzedzającą je, [noc dawnego Samhain] zaczęto nazywać All-hallows, a ostatecznie Halloween. W późniejszym czasie, [około 1000-go roku naszej ery] kościół ogłosił 2-go listopada Dniem Zaduszków, [dniem ku czci zmarłych]. Czczono go podobnie jak Samhain, z wielkimi ogniskami, paradami, i przebieraniem w kostiumy świętych, aniołów i diabłów.
Pomimo, że druidyzm wymarł do roku pięćsetnego, ponownie odrodził się w latach 1600-nych, kiedy to potomkowie Celtów zaczęli interesować się swoją kulturą.

W latach 1845-1851 milion emigrantów irlandzkich zalało Amerykę podczas wielkiego głodu. Z tym niesamowitym napływem ludzi, przybyły również ich zwyczaje i przesądy. Do dzisiaj wyznawcy kultu w Anglii odtwarzają corocznie, [na byłych miejscach sakralnych] rytuały Druidów. Te same pogańskie zwyczaje są zachowywane w Północnej Ameryce poprzez obchodzenie Halloween.


Współczesny Halloween.
Pod wpływem mediów i komercji, obecnie to święto rozpowszechnia się w Europie i innych częściach świata. Przyjrzyjmy się w jaki sposób dzisiaj obchodzony jest Halloween.
Czy nie koncentruje się na ciemności, śmierci, strachu, zniszczeniu i złu? Dominują wiedźmy, miotły, nietoperze, duchy, szkielety, śmierć i potwory. Przebieramy nasze własne dzieci za wiedźmy, diabły, wilkołaki, i wysyłamy na ulice w ciemność, aby powtarzały pogański zwyczaj „trick or treat" [w naszym wydaniu „ciasteczko albo psikus”]. Musimy zdać sobie sprawę, że praktyki w Halloween tonie poczęstunek, sztuczka, kawałek gumy lub cukierek. Jest to dzień, który diabeł ogłosił swoim świętem.
Halloween pełny jest symboli satanistycznych i druickich, zaczerpniętych z praktyk i rytuałów, które mogą wydawać się niewinne. Jednakże one reprezentują zło. Dla Druidów 31-go października jest dniem czczenia Samhain. Jest to także najbardziej święty dzień dla współczesnych szatanistów i czarownic.

W Polsce odpowiednikiem święta Halloween są "Dziady" - zwyczaj ludowy Słowian i Bałtów, wywodzący się z przedchrześcijańskich obrzędów słowiańskich. Jego zasadniczym celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności.
Do dzisiaj w niektórych regionach wschodniej Polski, na Białorusi, Ukrainie i części Rosji kultywowane jest wynoszenie symbolicznego jadła, w symbolicznych dwójniakach, na groby zmarłych. Dziady kultywuje też większość współczesnych słowiańskich ruchów neopogańskich (rodzimowierczych), zwykle pod nazwą Święta Przodków. W Krakowie co roku odbywa się tradycyjne Święto Rękawki (Rękawka), bezpośrednio związane z pradawnym zwyczajem wiosennego święta przodków.


Co oznaczają niektóre symbole?
TRICK-OR-TREAT - podczas celtyckich świąt Muck Olla, poprzebierani żebracy chodzili od domu do domu, grożąc nieszczęściem jeśli nic nie otrzymali. W Anglii, podczas obchodów Zaduszek był zwyczaj, że najbiedniejsi chodzili żebrać. Nazywało się to „wędrówką dusz,” podczas której obiecywano modlić się za każdą zmarłą osobę z domostwa, w którym otrzymano podarunek. Prezenty w dniu Halloween są dzisiaj dawane niewinnym dzieciom, które w przebieraniu widzą tylko łakocie i zabawę. Nie rozumieją jednak, że tak naprawdę podtrzymują pogańską - szatańską tradycję.


JACK-O-LANTERN - Irlandzka legenda mówi, że Jack oszukał diabła zachowując duszę. Kiedy Jack umarł nie mógł pójść do nieba z powodu swoich kontaktów z diabłem. Z tego samego powodu nie miał wstępu do piekła. Zawróciwszy go do ciemności, diabeł rzucił mu palący węgiel, [jako światło] który Jack włożył do rzepy, którą jadł. Podobno włóczy się on teraz po ziemi ze swoim lampionem, [stąd nazwa Jack-O-Lantem] szukając miejsca na spoczynek. Inne religie zastępują rzepę czymś innym, ale wszyscy posługują się świeczką jako symbolem ognistego węgla z piekła. Do dzisiaj w wielu miejscach Anglii i Ameryce Północnej świeczka w pampkinie, [z wyrzeźbioną twarzą] ma odstraszać duchy i czarownice. Kiedy Druidzi brali członka rodziny, aby złożyć go w ofierze dla Samhain, zostawiali na schodach domostwa pampkina. Reprezentował on ofiarowaną osobę i gwarantował, że nikt inny nie będzie zabrany w tym roku.
Legenda, zabobon, starożytna historia? Tak, ale wszystkie wywodzą się ze zła i są podtrzymywane przez tradycje Halloween.


CZAROWNICE - Słowo czarownica pochodzi od saksońskiego słowa oznaczającego osobę, mądrą-wice. Stare słowo angielskie, [wicca] generalnie reprezentuje dzisiaj nauczanie czarów, a wiele współczesnych wiedźm jest członkiniami tak zwanego „Kościoła Czarów,” [The Church of Wicca] który jest  oficjalnie nieopodatkowany przez U.S.Internal Revenue Service. Czarownice ciągle istnieją, a Halloween jest ich specjalną nocą. Czarownica halloween, [stara brzydka wiedźma] jest wytworem sztuki i przesądów. Jej czarna peleryna kojarzy się z magią, śmiercią i przekonaniem, że są one najbardziej aktywne nocą. Zabobon mówiący, że czarownice potrafią latać pochodzi z ich związku z duchami, stosowaniem narkotyków otępiających umysł i przyspieszających pracę serca. W takim stanie myślały one, iż potrafią latać.


CZARNY KOT - Przez tysiące lat koty kojarzyły się z magią i śmiercią. Egipcjanie mieli bogów-koty, a Rzymska bogini Diana mogła zmieniać się w kota. Rzymska i Grecka bogini czarownic i czarnoksiężników, [Hecate] też umiała zmieniać się w kota. Norweska bogini śmierci, [Freya] jak twierdzono przyjeżdżała po duszę rydwanem kierowanym przez koty. Druidowie widzieli w kotach ucieleśnienie złej duszy, i często palili je w ogniskach Samhain. Wierzono, że czarownice też potrafiły zmieniać się w koty. W związku ze skojarzeniem ich z nocą i magią, obraz czarnego kota łatwo się przyjął. W polowaniach na czarownice w latach 1600-nych, nie tylko kobiety były palone za odprawianie czarów, ale także ich koty. Jednak czary nie umarły w tych płomieniach, a nieświadome dzieci przebrane podczas Halloween podtrzymują pogańskie zwyczaje, przekazując dalszym pokoleniom.

WRÓŻBIARSTWO - Przepowiadanie przyszłości, [kryształowe kule, karty, wróżenie z ręki, z fusów od kawy, itp.].
CZARNOKSIĘSTWO, GUSŁA, MAGIA, CZARY, CZARODZIEJSTWO - Używanie mocy złych duchów do czarów, zaklęć, wróżb, itp.
PRZEPOWIADANIE i WIESZCZKOWANIE - Przepowiadanie wydarzeń z symptomów, znaków lub duchów innych niż Duch Święty.
OCZAROWANIE - Wywieranie wpływu na kogoś poprzez urok, magię, głos lub muzykę, [na przykład hipnoza].
ZAUROCZENIE - Owładnięcie kogoś magią - rzucanie uroków.
WYWOŁYWANIE DUCHÓW - Komunikowanie się ze zmarłymi.
ASTROLOGIA - Obserwacja, studiowanie gwiazd i planet w celu przepowiadania przyszłości - horoskopy.

CO NA TO WSZYSTKO MÓWI PISMO ŚWIĘTE?
Halloween nie jest wspomniany w Biblii, ponieważ słowo to jest stosunkowo nowe. Jednak wszystkie szatańskie rytuały związane z Druidyzmem, czarami, i innymi diabelskimi praktykami, (włącznie z Halloween) są w Piśmie Świętym surowo zabronione:

"A gdy wam będą mówić: Radźcie się wywoływaczy duchów i czarowników, którzy szepcą i mruczą, to powiedzcie: Czy lud nie ma się radzić swojego Boga? Czy ma się radzić umarłych w sprawie żywych?"
(Izajasza 8:19)

"Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. 
Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym." 
(3 Mojżeszowa 19:31) 

"Nie będziecie jedli niczego z krwią; nie będziecie wróżyć ani czarować."
(3 Mojżeszowa 19:26)

"A jeżeli mężczyzna albo kobieta będą wywoływać duchy lub wróżyć, to poniosą śmierć. Ukamienują ich, krew ich spadnie na nich."
(3 Mojżeszowa 20:27)

"Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem."
(1 Samuela 15:23)

"Tak zginął Saul z powodu swojej niewierności, jakiej dopuścił się wobec Pana, wbrew słowu Pana, którego nie przestrzegał; zapytywał również o wyrocznię wieszczkę,  a nie pytał o wyrocznię Pana; On więc pozbawił go życia, władzę królewską zaś przeniósł na Dawida, syna Isajego."
(1 Kronik 10:13-14)

"On nawet swoich synów oddał na spalenie w Dolinie Syna Chinnomowego, oddawał się wróżbiarstwu, czarom i gusłom, ustanowił wywoływaczy duchów i wróżbitów, wiele złego czynił w oczach Pana, drażniąc go."
(2 Kronik 33:6)

"Spadną na ciebie te dwa nieszczęścia, znienacka w jednym dniu: bezdzietność i wdowieństwo spadną na ciebie w całej pełni mimo wielu twoich czarów, mimo bardzo licznych twoich zaklęć."
(Izajasza 47:9)

"Gdyż tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Niechaj was nie zwodzą wasi prorocy, którzy są wśród was, ani wasi wróżbici, i nie słuchajcie waszych snów, które się wam śnią. Albowiem oni kłamliwie wam prorokują w moim imieniu, nie posłałem ich - mówi Pan."
(Jeremiasza 29:8-9)

W Nowym Testamencie czytamy o konsekwencjach nieprzestrzegania Bożego nakazu.

"Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta,  bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą."
(Galacjan 5:19-21)

"Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. Ja jestem alfa i omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec. Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta. Na zewnątrz są psy i czarownicy, i wszetecznicy, i zabójcy, i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je."
(Objawienie Jana 22:12-15)

"Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga."
(Objawienie Jana 21:8)


CO POWINNIŚMY ROBIĆ?
Możemy stanąć w tym dniu po stronie Jezusa Chrystusa!

W 1 Liście do Tesaloniczan 5:21-23 Apostoł Paweł pisze „Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie. Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie.A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa.” 

A CO Z DZIEĆMI?
Okryj życie swoich dzieci modlitwą przez krew Jezusa.
Czy naprawdę chcemy angażować swoje dzieci w niesmaczne żarty na temat demonów i kościotrupów?

Czy nie posłuchamy tak kategorycznego nakazu naszego Boga?
Wszystkie szatańskie rytuały związane z Druidyzmem, czarami, i innymi diabelskimi praktykami, (mającymi miejsce w Halloween) są w Słowie Bożym surowo zabronione. Biblia mówi, abyśmy nie byli nieświadomi sztuczek szatańskich (2 Koryntian 2:11). W 1-szym Liście Piotra 5:8 „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć.” 

Niektórzy mówią; Przecież my nie traktujemy tego poważnie. Co jest w tym złego, to tylko zabawa.
Może tak! Ale Szatan bierze to na poważnie, i tak też czyni Bóg.

Jako wierzący chrześcijanie, uczyńmy ten wieczór czasem dziękczynienia i uwielbienia Boga za zwycięstwo nad szatanem, śmiercią, piekłem i grobem, oraz czasem modlitwy za tych ludzi, którzy tej nocy tak lekkomyślnie poddają się złu.

„I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów.” (Efezjan 2:1)


Źródło:
ww.wikipedia.org
www.zajezusem.com


piątek, 4 lipca 2014

“Yea, though I walk through the valley of the shadow of death" Our Story

Hello there. 
I would like to shear with you our story...


My name is Rafal Janowski. My darling wife is Agnieszka (Aga or Agi for me).
On 4th July 2009 our daughter Olivia Janowski was born in the ROTUNDA Maternity Hospital in Dublin.We have experienced the hardest times of our lives.
Olivia is our first baby. When we saw our first ultrasound scan, and having learned that it was a girl, we immediately knew that we should choose the name OLIVIA for her. On Thursday evening, 2nd July, Agi, started having strong labour pains. The contractions grew stronger as we travelled into the Rotunda Hospital in Dublin. We waited for Olivia’s arrival into the world until Saturday morning. At 3:30am it started - Agi went into labour.

Unfortunately some problems meant that Agi had to have a Caesarean section. Caesarean delivery was long and arduous and we had no idea how serious the consequences would be for Agi. The medical staff wasn’t able to pull Olivia out of her mummy’s belly for a number of reasons which we only became aware of later on. At the very last minute, one of the prominent doctors, he managed to pull Olivia out of her mum’s womb. As we heard later, he wasn’t on call that day. He came in to the hospital to deliver his own patient only. Amazing! The doctor worked hard to lift Olivia out of the womb because her head was stuck in Agi's pelvis.


While I was waiting for my wife together with our tiny Olivia, who looked wonderful, at about 6 o’clock a.m. another doctor informed me of the potentially fatal consequence of this hard Caesarean labour. Agi lost 3.5 litres of her blood and had to be operated on at once! I prayed to God as best I could for His help. I was tired, weary and frustrated. All I wished for was to see my beloved wife as soon as possible and for all three of us to be together. More news which came at around 9:30am from another doctor came as a real blow to me. Agi’s condition had seriously deteriorated. She had to undergo another surgery because the haemorrhage wouldn’t stop. Consequently Agi lost another litters of blood. She was given a blood transfusion - 6.3 litters (18 x 350 milliliters units of blood) altogether!
I wasn’t able to enjoy Olivia’s birth. I was crying and worrying. I didn’t know how to pray and what to do to help my wife. I texted our family, friends and other Christians we knew to ask them to pray for us.

I was depressed and was tormented with negative thoughts. I felt lonely and abandoned. Stronger and stronger I was attacked by obsessive thoughts of Agi’s death and the possibility that I would be left to bring up Olivia on my own.
I rang up our close church friend, JENNY, and in a shaky voice I briefly told her the horrors we were going through.


Jenny told me not to worry and said she would notify others of the importance of prayer for us. Despite the desperation I felt God began to show me, in an amazing way, His love and care for me and my family. He reminded me of a book I had read a few months before Agnieszka’s labour “The Good Fight of Faith”, by Alan Vincent, which recounts the story of his life experiences and how to pray successfully against the devil in the midst of failures and difficulties.
God showed me that those dark thoughts of my wife’s death had come from the devil who wants to see everybody but especially Christians suffer.
In my prayer I used the words against a thief from the Book of Exodus 24:1-4

If a man steals an ox or a sheep, and slaughters it or sells it, he shall restore five oxen for an ox and four sheep for a sheep.
If the theft is certainly found alive in his hand, whether it is an ox or donkey or sheep, he shall restore double.”

I was praying in faith calling out my words aloud against the Satan for trying rob us of our happiness. 
I prayed, proclaiming in faith, that because the devil tried to kill my wife and rob us from what is good and of what we had built as a married couple, he'd have to repay us. I prayed that, like a thief in the old days had to return the same thing in twofold or fivefold, the devil would 'pay' by returning the lives of two other mothers who might be in a similar hardship as my wife. In this prayer I felt the Holy Spirit's power - and the authority which was given to me by Jesus.
I felt God’s power and guidance. I was convinced that my wife was NOT going to die, that our daughter was NOT going to lose her mother or that I would NOT end up being a widower. I felt I was regaining what rightfully belonged to me and my family. Jesus was strengthening me in my strategic prayer against death.
After over 30 sleepless hours my strength started to come back. God was encouraging me to believe and pray.
I received lots of text messages from my family, friends and acquaintances and I felt their full support.
A further promise came to me from the Lord and was confirmed by someone in a text message - from Psalm 23. It was the same psalm that the Holy Spirit kept reminding me of so intensely. PSALM 23:4

Yea, though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil”

More depressing news about my wife  condition reminded me not to cease praying.
After a complicated third operation, Agi was transported to the MATER HOSPITAL for intensive care. She was in a pitiful condition.
At the same time, our friends arrived to hearten and reassure us. For instance PIOTR drove several kilometers in order to be with me. And my dear mother-in-law was driven to see us by and Janice. JANICE works as a midwife in Rotunda Hospital, but she had a day off then so she came specially to be with us.
Olivia remained in the nurses’ keeping in the newborn ward at the Rotunda Hospital. All four of us went to Mater Hospital to see my wife. Agnieszka looked really bad. She was still sleeping under an anesthetic. When we saw her, my mother-in-law and I began weeping and broke down again. Piotr, who was with us, exhorted me to pray for my wife at her bedside. We prayed in faith against death – and again against the devil. We proclaimed God’s healing in Jesus’ name. It was amazing. Agnieszka opened her eyes for a moment and tried to speak but couldn’t due to an apparatus she was connected to. It was the miracle! A doctor, who had been watching over her state of health, had told me a few minutes earlier that Agi was not likely to regain full consciousness until the Monday, i.e. in 2 days’ time.
The same day, late on Saturday evening, my mother-in-law and I visited Agi again. Her health had improved a lot. We chatted with one another and were thrilled that her recovery was proceeding so fast.
I received plenty of text messages with biblical verses from my family as well as my Polish and Irish friends.
On Sunday our friends from St. Mark’s Church in Dublin - as well as those in some churches in Poland( Lubin and Leknica) - were praying for us. I could feel God’s presence.
At midday Agi was transferred to the Rotunda Hospital once again because her state of health had improved so much over such a short period of time.
It was then that she was able to hold our tiny Olivia for the very first time!
Sunday was a great day. We could feel God’s presence, care and love for us.
On Monday Agnieszka had the 4th (and last) operation. During the operation God gave me the certainty of victory and the reassuring promise that everything would be okay.

Jesus heals and helps. Praise to him for everything!!!

I don’t believe that we have chosen the name OLIVIA by sheer coincidence.
During the battle that we went through God showed me Psalm 52, verses 8 & 9:

But I am like an olive tree that is growing well in the house of God. I will always trust in the kind love of God. I will always praise you for what you have done. I will tel your people what a good name you have".

My wife and I are thankful to God for our dear Olivia. We are eternally thankful to Him that He has walked with us and brought us safely through this “valley of death” and that He is with us forever.
We also thank all those who stood with us in this battle and victory. 

Today, been a long time from this incident and I can once again say that Jesus Christ truly heals, liberates and helps those who cry out to him. A passage in the Bible says: I am the Lord-your healer (Exodus 20:2) Of course, medicine and its influences are important, but when there is no hope and we humans are powerless than HE comes!!:).

May God bless you abundantly. Write to us if you want:)

Thank you,
Rafal, Agnieszka and Olivia Janowski

środa, 13 listopada 2013

"Dzień 3 - Nowo poznane osoby, okradziono mnie, uwolnienie miłości, spotkanie z prorokiem Izralem, dostałem to co skradziono " Wspomnienia z Izraela


Dzień zaczęliśmy razem z Darkiem od zawieszenia polskiej flagi na balkonie, która uszyła mi Ola jeszcze w Dublinie. Flaga zawisła w naszym pokoju na 9 piętrze. Było ją widać doskonale z dalekiej odległości.  Razem z Darkiem ruszyliśmy na kolejne pyszne śniadanie. Po śniadaniu większość Polaków z naszego hotelu - Jerusalem Gardens postanowiła po wygrzewać się trochę w słońcu na otwartym basenie.

Mogłem się zrelaksować i kompletne zapomnieć o irlandzkiej zimnej i deszczowej pogodzie. Poniżej moi ulubieni nowożeńcy z Wrocławia - Oliwia i Dawid, których miałem okazję poznać pierwszego dnia wycieczki. Od razu ich polubiłem bardzo.


Poznałem też fajną parę Izraelczyków, którzy przyjechali do hotelu na kilka dni. Mieliśmy ciekawą i miłą rozmowę. Dziewczyna, której imienia nie pamiętam powiedziała mi, że pracuje w armii izraelskiej i że ma 19 lat. Dowiedziałem się, że służba wojskowa w Izraelu jest obowiązkowa i trwa zazwyczaj 3 lata.

Wielokrotnie mogłem później oglądać uzbrojone po zęby umundurowane służby obronne, żołnierzy, straż graniczną czy nawet ochronę w naszym hotelu z bronią na ostrą amunicję ( karabiny typu M45, czy ręczną broń typu Magnum ). To powoduje w mojej opinii generalną i stałą ochronę siebie jak i państwa.

Czy to dobre? Na pewno taka postawa wywołuje w każdym przypuszczalnym agresorze strach i dogłębne przemyślenie czy warto atakować, tak broniącego się obywatela czy państwa.


Poznałem się lepiej też z Jamilem z Kalisza. Długo sobie mogliśmy fajnie pogawędzić. W czasie rozmowy z tym panem niezwykle wzrosła moja wiara w trakcie dzielenia się swoimi świadectwami tego co Bóg czyni w naszym życiu. Jego przykład i świadectwa nie zwykle mnie wzruszyły.

Po tym uniesieniu ruszyłem do swojego pokoju 922.
Po wejściu od razu zauważyłem, że moja kosmetyczka, która leżała na biurku pod lustrem była otwarta. Pamiętam, że przed wyjściem zamykałem ją, żeby nikt nie zauważył portfela w środku.
Zajrzałem do portfela i nie wierzyłem. 200 dolarów, pieniędzy, które miałem z ofiar z kościoła na błogosławienie ludzi w Izraelu i moje 50 dolarów z drugiej przegrody w portfelu zniknęły.

Okradziono mnie. Była to wyrafinowana kradzież.
Ktoś miał czas żeby przemyśleć ile wsiąść, żebym od razu może na to nie wpadł. Moje przepuszczenia padły na dwóch sprzątaczy z hotelu.

Darek był w tym czasie w łazience. Darek powiedział mi, że zanim zjawiła się obsługa sprzątająca został poproszony przez jednego z dwóch sprzątaczy by opuścić pokój. Trwało to może 30 minut, kiedy Darka nie było w pokoju.
Udałem się niezwłocznie na recepcje hotelową z moim portfelem w ręku. Pokazałem i wyjaśniłem co przed chwilą zaszło. Zapewniono mnie, że kamery, która są w korytarzach w hotelu zostaną dobrze sprawdzone.
Nie schowałem portfela do sejfu będąc trochę za pewnym, że nikt mnie nie nieokradanie.

Był to przełomowy moment dla mnie w Izraelu. Od tego momentu zaczęły się cuda.
Podzieliłem się ta sytuacja z różnymi osobami z naszej grupy. Modliłem się, żeby diabeł oddał podwójnie to co ukradł według fragmentu z biblii. Modliłem się słowami z 2 Księgi Mojżeszowej, rozdział 22, wersety 1 i 4 przeciwko złodziejowi.

"Jeżeli ktoś ukradnie wolu lub owce, a potem je zarżnie lub sprzeda, odda pięć wołów za wołu, a cztery owce za owce".
"Jeżeli w jego posiadaniu znaleziono coś, co skradł, czy to wołu, czy jagnię jeszcze żywe winien zapłacić podwójnie".


Były też osoby z większą wiarą od mojej, gdy modliły się przy mnie by diabeł oddał to co mi ukradł siedem razy. Wiedziałem, że jestem odpowiedzialny za te pieniądze. Zwłaszcza kościelną sumę, która była mi powierzona.

Było mi przykro, że tak się stało. Czułem też, że powinienem mimo to pójść na ulice i zrobić to o czym marzyłem przed przylotem. Po uwielbiać Pana Boga z Polską flagą: Poland loves Israel.

Miałem też wsparcie. Po przeciwnej stronie siedzieli i czuwali: Darek, Ula, Jola i Ania. Nie byłem pewien jakiej reakcji mogę się spodziewać. Wiedziałem natomiast, że muszę uwielbiać w tym miejscu Pana Boga.
Rozwiesiłem flagą na balustradzie przy Cytadeli Dawida w Starym Mieście i zacząłem śpiewać swoje i nie swoje piosenki po angielsku i po polsku. W czasie tego grania, Bóg wlewał mi w serce ogromną miłość do przechodniów. Teksty piosenek były o miłości do Boga, Jezusa. Ludzie przysłuchiwali się z okien kamienic. Reakcje ludzi no to co robiłem były niezwykle pozytywne. Podchodzili do mnie przechodnie z różnych krajów i rozmawiali. Poznałem pierwszego dnia między innymi 3 osoby z chrześcijańskiej ambasady z Jerozolimy, pastora z Meksyku, Niemców, różne osoby z Polski.  Reakcje ludzi były bardzo sympatyczne.
Czułem jak Bóg kocha to miasto, jak uwalniana jest radość, wolność i życie. Kilka razy mówiłem głośno do ludzi, że Bóg ich kocha i kocha to miasto, że jestem Polakiem mieszkającym w Irlandii, który jest tu by powiedzieć, że Polska kocha Izrael.

Chodnik na którym stałem był miejscem łączącym chrześcijańską dzielnice z ormiańską i żydowską. Na przeciw mnie stały szwedzka szkoła biblijna. Po prawej na wprost było bardzo ruchliwe przejście do dzielnicy arabskiej.


Po około godzinnym graniu. Ruszyliśmy razem z Darkiem, Ula, Jolą i Anią do hotelu na kolację a później do naszej sali spotkań na godzinę 18:00 w Clal building, który jest poniżej.

 


Razem z nami Polakami, była grupa kilkunastu Niemców. Oprócz nas na to spotkanie został zaproszony prorok Izrael ( stojący na środku na zdjęciu ). Izrael urodził się i wychował w Izraelu. Nie wiem czy to jest jego prawdziwe imię. Tak go wszyscy nazywaliśmy. Jego rodzina pochodziła z Krakowa, gdzie została w większej części wymordowana w czasie holokaustu.

Dowiedziałem się też później, że córka Izraela zginęła w zamachu bombowym w autobusie, w którym jechała niedaleko od Clal building.
Izrael to niezwykły człowiek. Robił i robi to co Pan Bóg do niego mówi w każdym tego słowa znaczeniu.
Kilka lat tamu w tym samym budynku przyszedł by spotkać Pastora Jurka Rycharskiego i innych Polaków, którzy z tego co pamiętam byli w Izraelu pierwszy raz. Izrael miał na głowie Polską czapeczkę. Podzielił się proroczym słowem do nieznanych mu w tedy ludzi. Jurek powiedział mi osobiście, że było to słowo od Pana Boga i bardzo zachęciło go do kontynuowania całodobowego i siedmiodniowego uwielbienia w czasie Święta Namiotów - Sukkot.

Izrael na naszym spotkaniu powiedział wiele ciekawych rzeczy. To co mnie dotykało i co się stało. Prorok Izrael powiedział coś takiego: Nie jestem w stanie pomodlić się każdym z was. Nie oczekujcie, że będę się o Was modlił. Wyciągnijcie swoje ręce do Jezusa, który jest w niebie i powiedźcie Bogu czego oczekujecie. Co chcecie aby Wam uczynił w czasie Święta Namiotów. Modliłem się bardzo szczerze pragnąć doświadczać Bożej obecności cudów i znaków, intymnej Bożej obecności, przełomów w moim życiu.

Pieniądze od ludzi na ulicy (2 dni później):
 Postanowiłem po uwielbiać Pana Boga w starym mieście pod cytadelą Dawida - tam gdzie wcześniej.
Był to trochę trudny czas, jeśli chodzi o granie na ulicy. Nie mogłem się za bardzo "przebić" przez pierwsze kilkanaście minut. Czułem zmaganie i trud, na ulicy było znacznie głośniej niż poprzednio. Zaczęłam się modlić na głos kiedy grałem na gitarze, by Jezus przegonił to co nie pozwalało mi w wolności i radości uwielbiać Jego imię. Po jakimś czasie zobaczyłem moich współtowarzyszy Jolę, Darka i Ulę jak siedzą na przeciw mnie i wspierają mnie duchowo.

W czasie grania lub raczej jak kończyłem śpiewać piosenki podchodziły do mnie różne osoby by porozmawiać. Jedna z nich podeszła i wręczyła mi 50E. Za chwilę inna kobieta z Holandii podeszła i poprosiła o modlitwę. Zawołałem Ulę i razem pomodliliśmy się o pewne życiowe problemy, które ta pani miała by Bóg pomógł je rozwiązać. Po jakimś czasie skończyłem wywyższać Boga i ogłaszać Bożą miłość dla Jeruzalem. Poszedłem do pobliskiej kawiarni napić się mrożonej kawy. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Ula wręczyła mi kolejne 50E od tej samej pani z Holandii o którą się właśnie modliliśmy. Nie były to absolutnie pieniądze za modlitwę. Ta kobieta poczuła, żeby przekazać mi tą sumę przez Ulę obawiając się, że mogę tych pieniędzy nie wsiąść.
Wyszedłem z kawiarni  usiadłem pod ścianą i się rozpłakałem.
Bóg wie kiedy zadziałać i jak dotknąć człowieka! :)

3 dni później:
Zadzwonił do mnie hotelowy telefon, kiedy byłem w pokoju. Usłyszałem głos w słuchawce, managera hotelu, który się przedstwił. Opowiedziałem mu co się dokładnie wydarzyło i jak zostałem okradziony.
Manager poprosił mnie, żeby zszedł na dół na recepcje z moją kartą płatniczą na którą to hotel przelał mi
250 dolarów. Dokładnie tyle ile zostało skradzione z mojego portfela.


PRAISE the LORD!

czwartek, 31 października 2013

"Dzień 2 - Zwiedzanie ( Kneset, Wzgórze Oliwne, Ogród Getsemani, Syjon, Grób Króla Dawida, Wieczernik, Bazylika Grobu Świętego, Stare Miasto )" Wspomnienia z Izraela


Tym razem nie spóźniliśmy się na planowaną rano wycieczkę ani na śniadanie.
Jedzonko było bardzo dobre. Na śniadaniu można było zobaczyć wszystko to co widzimy w Europie na kolacje: Sałatki, feta, ryby wędzone, śledzie, nabiał w każdej postaci.

Około 8 rano wyjechaliśmy autokarem zwiedzić kilka miejsc w Jerozolimie. Konrad - nasz przewodnik zabrał nas w pobliże Knesetu czyli parlamentu izraelskiego. Po prawej stronie widać strażnice i główne wejście do izraelskiego parlamentu chronionego przez żołnierzy.





W Izraelu środa 16 września rozpoczynała 7dniowe święto namiotów - Sukkot. W wielu miejscach na balkonach przy domach ludzie mieli już postawione prowizoryczne szałasy by w nich świętować te bardzo rodzinne święta. Tego dnia ruch w mieście jakby zamarł. Nie było widać za dużo jeżdżących pojazdów na ulicach ani przechodniów.

Wjeżdżając autokarem na Wzgórze Oliwne mogliśmy oglądać wspaniałe górzyste geograficzne położenie Jerozolimy.









Stare Miasto i wzgórze Ofel oddziela Dolina Cedronu. Jest równoległa do Wzgórza Świątynnego. Na jego stokach od strony wschodniej znajdują się arabskie osiedla Al Azarija ( Betania ) oraz Betfage.
U podnóża góry od strony zachodniej rozciąga się ogród Getsemani.
 
Na szczycie Góry Oliwnej i na jej stokach znajdują się dzisiaj następujące sanktuaria chrześcijańskie: kaplica Wniebowstąpienia (w rękach muzułmanów ), grota św. Pelagii, grecki kościół Viri Galilei, francuski karmel Ojcze nasz, klasztor benedyktynek, kościół Dominus flevit, rosyjska cerkiew św. Marii Magdaleny, skała św. Tomasza, Ogród Oliwny i bazylika w Getsemani.

Podobno według informacji podanej od Kordiana przewodnika złote kopuły w rosyjskiej cerkwi św. Marii Magdaleny ufundował prezydent Putin.


Widok na panoramę miasta jest niezwykły.


Po lewej w dole dolina Gehenny. Gehenna w czasach starożytnych wyznaczała granice miasta Jerozolimy. Znajdowała się za bramą miasta zwaną Hersit - Bramą Gnojną, była pierwotnie wysypiskiem śmieci, miejscem kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym odmówiono z różnych względów normalnego pogrzebu. W Dolinie Hinnom utrzymywano stale palące się ognie, na jej środku znajdowało się wzniesienie zwane Tofet, na którym żydowski król Achaz złożył niegdyś bogu Molochowi w ofierze własnego syna. Od tego momentu w judaizmie Dolina Hinnom jest symbolem bałwochwalstwa , kultu fałszywego boga, hańby oraz niegodziwości. Ołtarz ofiarny w Dolinie Hinnom zniszczył król judzki Jozjasz, aby powstrzymać składanie ofiar Molochowi. 

Słowo "gehenna" pojawia się w Nowym Testamencie 12 razy z tego 11 razy w wypowiedziach Jezusa. Jest ono zwykle tłumaczone jako piekło. W czasach Jezusa stanowiła symboliczne miejsce.


Powyżej na zdjęciu znajduje się wzgórze Ofelu, na którym to powstawała kolebka cywilizacji Izraela. To miejsce to starotestamentowy Syjon. 



Na samym środku znajduję się: "Doom of the Rock" czyli Kopuła na skale. Jest to ogromny islamski meczet, który jest czymś w rodzaju osłony dla świętej skały. Jest jednym z trzech najważniejszych po Mekce i Medynie miejscem dla Muzułmanów. Kopuła przykrywa litą skałę, na które według Biblii - Abraham chciał złożyć w ofierze Bogu swego syna Izaaka. Według Korany zaś miał złożyć swego pierworodnego syna Izmaela, od którego pochodzą Arabowie. Z tej samej skały wedle wierzeń muzułmanów Mahomet miał doznać wniebowstąpienia w czasie swego objawienia.

Na tym miejscu Król Salomon zbudował pierwszą świątynie na polecenie samego Stwórcy.
Miejsce to ma niezwykłe znaczenie dla Żydów, Muzułmanów i Chrześcijan.
Niestety nie było mi dane wejść na obszar Kopuły na skale przez cały pobyt w Izraelu. Miejsce to jest bardzo chronione i do samej kopuły można wejść o określonej porze. Raz byłem blisko ale niestety przyszedłem przed samym zamknięciem dla zwiedzających.




Po prawej stronie znajduję się: Golden Gate - Złota brama. W dziejach apostolskich nazwana jest ta brama piękną. Jest to miejsce bardzo prorocze. Według biblii i słów proroka Ezechiela 44, 1-3:

"Potem zaprowadził mnie do zewnętrznej bramy przybytku, która skierowana jest na wschód; była jednakże zamknięta. I rzekł do mnie Pan: "Ta brama ma być zamknięta. Nie powinno się jej otwierać i nikt nie powinien przez nią wchodzić, albowiem Pan, Bóg Izraela, wszedł przez nią. Dlatego winna ona być zamknięta. Jedynie władca może w niej zasiadać do uczty przed obliczem Pana. Wchodzić jednak winien przez przedsionek przy bramie i tą samą drogą znowu wychodzić".

Brama ta została zamurowana na rozkaz władców osmańskich w 1530 roku ponieważ przyszedł przez nią Bóg, a w przyszłości "jedynie władca może w niej zasiadać". Zamurowanie bramy przez Muzułmanów prawdopodobnie miało zapobiec powtórnemu przyjściu mesjasza w co mocno wierzą i czego oczekują Żydzi. Mniej więcej od VII wieku datuje się muzułmańska tradycja chowania w jej pobliżu zmarłych. Wyznawcy Islamu, powołując się na surę koraniczną wierzą, iż to właśnie tutaj będzie sąd Allaha nad światem.

Przez tę bramę wjechał do Jerozolimy Jezus Chrystus tuż przed swoją męką - chrześcijanie obchodzą pamiątkę tego wjazdu w niedzielę palmową każdego roku


To miejsce będę miał okazje obejrzeć dokładnie w kolejnych dniach mojego zwiedzania miasta. 


Tu powyżej nasza ekipa z Dublina z irlandzką flagą: Darek, Ula, Jola, Ania i ja. Po napatrzeniu się na te przepiękne widoki ruszyliśmy w dół w celu zwiedzania ogrodu Getsemani i 2 kościołów.
Po drodze minęliśmy ogromny cmentarz żydowski. Jak się dowiedzieliśmy od Kordiana, naszego przewodnika, że cena pochówku w tym miejsce waha się od 1-2 milionów dolarów amerykańskich. 

Miejsce jest bardzo ważne ze względu na znaczenie i oczekiwanie sądu ostatecznego w tym miejscu przez Żydów, Chrześcijan i Muzułmanów.


Wzgórze Oliwne, było niegdyś porośnięte drzewami oliwnymi, gdzie kupcy, awanturnicy życiowi, Jezus i jego uczniowie mogli się ukryć i odpocząć przed wejściem do miasta. Dziś to miejsce jest pełne nagrobków. 

Dotarliśmy do bizantyjskiego klasztoru.   

  
Dominus flevit (łac. Pan zapłakał) Kościół został zbudowany w miejscu, gdzie według Ewangelii Św. Łukasza Jezus Chrystus zapłakał i przepowiedział upadek Jerozolimy (Łk 19, 41-44). 

"Kiedy był już blisko i zobaczył miasto, zaczął płakać nad nim. Powiedział wtedy: "O, gdybyś tak ty poznało w tym dniu, co służy pokojowi. Niestety zakryte jest dla twoich oczu. Przyjdą na ciebie dni; twoi wrogowie staną przy tobie obozem, otoczą cię i zaatakują ze wszystkich stron; zniszczą doszczętnie ciebie i twoje dzieci w tobie; nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu, bo nie poznałeś czasu nawiedzenia swojego". 

 
Pierwsza świątynia powstała w czasach bizantyjskich. Obecna budowla została wzniesiona przez franciszkanów.

Poniżej pozostałości nekropolii żydowskiej i chrześcijańskiej w piwnicach świątyni.





Dalej minęliśmy groby na wzgórzu oliwnym zmierzając w dół do miejsca zdradzenia Jezusa przez Judasza i zbudowanej w tym miejscu bazyliki.




Ogród Getsemani jest zachowany na kilkudziesięciu metrach kwadratowych. Szkoda. Rośnie na nim tylko może kilkanaście drzew oliwnych. Obok znajduję się okazała Bazylika Najświętszej Marii Panny z Grotą Pojmania Jezusa w środku. Miałem okazję posłuchać krótko mszy w języku polskim poświęconej pamięci tego miejsca.




 Ciekawostka: shamrock po prawej czyli koniczyna - symbol Irlandii. Po lewej stronie nawy głównej znajdowała się ufundowana przez Irlandczyków mozaika przedstawiająca zdradę Jezusa. Po prawej natomiast mozaika ufundowana, wykonana przez polskich żołnierzy z lat czterdziestych zeszłego wieku.


Zmierzyliśmy na górę Syjon.


Dla mnie szczególnym miejscem był grób Króla Dawida, który jest jednym z moich ulubionych postaci w starym testamencie.





Tu miała miejsce ciekawa sytuacja. Jeden z lokalnych Izraelitów, który opiekował się tym miejscem otworzył torę i błogosławił turystów. Położył na moją głowę rękę, gdy go o to poprosiłem. Kazał mi położyć rękę na wybrany fragment tory i chwilę się pomodlił. Jak później mi powiedział był to psalm albo 72 albo 93 niestety nie zapamiętałem, który dokładnie, ale sam fakt błogosławienia mnie wzruszył. Na temat tego co doświadczałem i mogłem oglądać odnośnie rozumienia i używania błogosławienia przez Izraelitów napiszę później.

Oglądaliśmy też tzw. Wieczernik, gdzie uczniowie razem z Jezusem uczestniczyli tu we ostatniej wspólnej wieczerzy. Oczywiście miejsce to było co najmniej kilkukrotnie remontowane, może nawet przebudowane. Widać to po raczej renesansowej architekturze w środku.


Obejrzeliśmy jeszcze między innymi bazylikę Grobu Świętego. Do miejsca, gdzie Chrystus skonał na krzyżu, został złożony do grobu i zmartwychwstał od 1700 lat pielgrzymują chrześcijanie z całego świata. Ciekawe jest to, że opiekę nad tą bazyliką sprawuje sześć kościołów: katolicki, grecko-prawosławny, ormiański, syryjsko-jakobicki, etiopski i koptyjski. Ponieważ ich przedstawiciele wciąż się wspierali, która część do którego należy, sułtan Saladyn klucze do świątyni powierzył muzułmańskiej rodzinie - jej potomkowie do dziś sprawują nad nim piecze.

Poniżej zdjęcie kamienia namaszczenia i pielgrzymów. To miejsce skłoniło mnie do przemyśleń i refleksji.
Smutne jak wielu chrześcijan musi dotknąć, pocałować takie miejsca. Przecież Jezus Chrystus żyje i jest w naszych sercach przez Ducha Świętego. Ludzie przepychali się by dotknąć, pocałować, położyć się na tym kamieniu tak jakby sam kamień dawał życie i moc.


Zmierzając przez bramę Bramę Syjon: Zion Gate, ruszyliśmy pieszo w kierunku dzielnicy żydowskiej.


Dotarliśmy do serca dzielnicy żydowskiej. Poniżej pozostałości po zbudowanej przez Rzymian drogi z lat 40-70 po Chrystusie.
Można też zwrócić uwagę o ile metrów miasto przez zniszczenia i ponowną odbudowę podniosło się do góry.


Poniżej widać zmieniający się poziom starożytnej i współczesnej Jerozolimy.


Po niżej na dachu budynku można zauważyć zbudowany prowizoryczny szałas - Sukka.


Udaliśmy się pod Ścianę Płaczu zwanej - Western Wall - Mur Zachodni. Był to pierwszy raz kiedy mogłem zobaczyć to bardzo szczególne miejsce za dnia. Ściana płaczu jak nazywają ją Polacy jest podzielona na dwie części.
Za naszymi plecami po prawej jest miejsce wyznaczone do modlitwy dla kobiet a po drugiej stronie osobno miejsce wyznaczone dla mężczyzn. Panuje to atmosfera uniesienia i modlitwy. Przed modlitwą mężczyźni obmywają w rytualny sposób ręce. Z nałożonymi na głowę jarmułkami - kipami zmierzają pod ścianę by modlić się do Jahwe.

Ściana Płaczu jest podzielona na 48-metrową część dla mężczyzn i 12-metrową dla kobiet. Ponadto kobietom nie wolno na głos odmawiać modlitw, śpiewać, czytać Torę oraz zakładać rytualnego szalu modlitewnego.
Żydzi wierzą i traktują to miejsce jak świątynie pomimo, iż jest to tylko jeden zachodni fragment ściany. Jest to fragment ściany drugiej świątyni Jerozolimskiej rozbudowanej przez Króla Heroda (ok 10-20 p.n.e ) i zburzonej przez armię rzymską  po zdobyciu Jerozolimy w 70 roku po Chrystusie. To jest ten smutny okres w historii Izraela, który zapoczątkował diasporę - przepędzenie, prześladowanie Izraelitów przez Rzymian i ich rozproszenie po całym święcie. W tym to okresie zdobyta została Masada.


Spacer z żydowskiej dzielnicy do dzielnicy arabskiej.



Przeszliśmy też ulicą i częścią drogi krzyżowej, która podobno przemierzał Pan Jezus przed ukrzyżowaniem - Via Dolorosa


Poniżej dom austriacki, niegdyś hospicjum. Z dachu tego miejsca można podziwiać panoramę starego miasta. Było mi dane razem z Darkiem spoglądać w dół z tego miejsca pewnego popołudnia. 


 Na mapie poniżej zrobionej w chrześcijańskiej dzielnicy widać geograficzny podział miasta.


Pożegnaliśmy się z Kordianem i jego żoną Gosia i mieliśmy wszyscy czas wolny. Kordian też obiecał, że będzie w kontakcie ze mną odnośnie mojego zgubionego dzień wcześniej klucza do samochodu.

Po wyładowaniu baterii około godziny 15:00 postanowiliśmy razem z Darkiem, Ulą i Jolą znaleźć leżące miejsce ( kawałek trawnika ) by odpocząć przed czkającą nas pierwszą otwierającą sesją o 18:00.


Za moimi plecami mury Jeruzalem a przed stopami jeden z budynków rządowych.
Po przejściu pieszo około 25 minut spotkaliśmy się razem z wszystkimi uczestnikami na 14-stym piętrze w jednym z najwyższych budynków w mieście - Clal Building.

Spotkałem kilka znajomych twarzy jeszcze z Polski. Jurek, Gosia Rycharscy i inni organizatorzy dzielili się z nami planem spotkań, cała idę wspólnego uwielbienia 24/7. Już przed wylotem dostaliśmy grafik przez mail. Byłem liderem 14 grupy, w której to razem ze mną w grupie była Ula, Jola, Ania i Darek. 

Na zdjęciu poniżej Dorota dzieli się idę wspólnego tańczenia na ulicy w Jeruzalem. Dorota też zachęcała każdego do wzięcia udziały w warsztatach tańców żydowskich. Jak się później okazało ostatniego dnia udało się wyjść razem przed bramę Jafy i uwielbiać Jezusa.


Po spotkaniu około 21:00 ruszyliśmy do hotelu.


Źródło niektórych informacji: Wikipedia.